Rosyjska dziura budżetowa się pogłębia, a Władimir Putin robi wszystko – m.in. podpisując kolejne dekrety – by odsuwać od rosyjskiej gospodarki skutki sankcji i decyzji Zachodu. Tymczasem sytuacja staje się coraz poważniejsza. – Opowieści, że Rosja się jutro rozpadnie, to optymistyczna teza. Proces ten zajmie dłuższy czas, ale widać, że on już się chyba rozpoczął – mówi w rozmowie z Wirtualną Polską Wojciech Jakóbik, ekspert ds. energetyki i redaktor naczelny BiznesAlert.pl.

Rosja traci dziennie setki milionów dolarów. To efekt sankcji nałożonych na Rosję – 5 grudnia 2022 roku weszła w życie inicjatywa Unii Europejskiej, państw G7 i Australii ustanawiająca limit ceny na rosyjską ropę na poziomie 60 dolarów za baryłkę. Pułap cenowy ma ograniczać dochody Rosji ze sprzedaży ropy do państw trzecich, ponieważ kraje UE oraz G7 i tak już zakazały lub ograniczyły import surowca.

Jak podkreśla minister finansów USA Janet Yellen, wprowadzenie ograniczeń pozwoliło osiągnąć dwa cele: utrzymało na rynku surowiec z Rosji i ograniczyło dochody Moskwy.

Dziura budżetowa Rosji osiągnęła rekordowy poziom…

Straty w budżecie Rosji są tak duże, że zniwelowały nadwyżkę budżetową z pierwszych 11 miesięcy ubiegłego roku. Ponadto w grudniu dziura budżetowa Rosji osiągnęła rekordowy poziom. Dane przedstawione 10 stycznia pokazują, że 2022 rok zakończył się z deficytem 3,3 bln rubli, co odpowiada 2,3 procent PKB. Dziura budżetowa jest zatem większa od prognoz ministerstwa finansów, które jeszcze w grudniu szacowało ją na 2 procent PKB.

Centre for Research on Energy and Clean Air (CREA), think tank zajmujący się badaniami nad energią i zanieczyszczeniem powietrza, szacuje, że po nałożeniu limitu cen na ropę Rosja traci 172 mln dol. dziennie, a kwota ta wzrośnie nawet do 280 mln dolarów. Stanie się to 5 lutego, kiedy w życie wejdzie embargo na import rosyjskiej ropy w krajach Unii Europejskiej.

– Rosja już teraz sprzedaje swoją ropę za mniej niż połowę rynkowej ceny. Unijne embargo i ograniczenie cen nareszcie uderzyło i jego wpływ jest w końcu tak znaczący, jak się spodziewano – twierdzi Lauri Myllyvirta, analityk CREA.

Moskwa rzecz jasna ogłosiła, że nie zaakceptuje pułapu cenowego i zagroziła, że przestanie dostarczać surowiec krajom, które zaaprobowały sankcje. W związku z tym pod koniec roku Władimir Putin podpisał dekret o krokach odwetowych na wprowadzenie limitu cen rosyjskiej ropy. Zgodnie ze wspomnianym dokumentem wymierzonym w Zachód, Rosja zabrania dostaw ropy i produktów naftowych podmiotom zagranicznym, jeśli kontrakt przewiduje limit cen. Dekret wejdzie w życie 1 lutego 2023 roku.

Pod koniec grudnia dziennik “De Telegraaf” ocenił, że rosyjska gospodarka będzie miała coraz większe kłopoty z dalszym finansowaniem wojny z Ukrainą. “Putin coraz trudniej łapie oddech” – uważa największy dziennik w Holandii, podkreślając, że wynika to z tego, iż “skarbiec wojenny powoli się opróżnia”.

“Stacja benzynowa Putina zamyka się sama”

I to już zaczyna się dziać. Wojciech Jakóbik, ekspert ds. energetyki i redaktor naczelny BiznesAlert.pl, w rozmowie z Wirtualną Polską podkreśla, że “możliwość wykorzystywania energetyki jako broni przeciwko Zachodowi powoli się wyczerpuje”.

W jego ocenie Rosji grozi upadek w kwestiach finansowych i gospodarczych. – Opowieści, że Rosja się jutro rozpadnie i podzieli na mniejsze podmioty, mniej agresywne, to optymistyczna teza. Proces ten zajmie dłuższy czas, ale widać, że on już się chyba rozpoczął – dodaje ekspert.

– Rosja ma rezerwy pozwalające jej uzupełniać luki budżetowe wywołane destrukcją popytu na rynku ropy. Musi zmniejszać eksport, wydobycie tego surowca. Dziura budżetowa w 2023 roku ma sięgnąć trzy biliony rubli, czyli prawie trzy proc. rosyjskiego PKB – tłumaczy rozmówca WP. Natomiast – dodaje – na koncie Funduszu Bogactwa Narodowego, który gromadzi środki ze sprzedaży węglowodorów, jest wciąż ok. 180 mld rubli.

Jakóbik zaznacza, że “Rosja będzie zasypywać dziurę budżetową tymi pieniędzmi, ale może zapomnieć o rynku zachodnim”. – Stacja benzynowa Putina zamyka się sama – dodaje.

Jak zaznacza ekspert, same sankcje w sektorze energetycznym nie pozbawią Rosji pieniędzy w najbliższych miesiącach. – Należy patrzeć szerzej na sankcje także w sektorze finansowym. Obecnie sankcje uderzają w fundamenty rosyjskiego petrostate. Rosjanie nie mają rynku zbytu na gaz i ropę, nie mają – wbrew temu, co mówią – alternatywy – dodaje. I podkreśla, że sprzedaż węglowodorów odpowiada za połowę przychodów budżetowych Rosji. Sankcje będą więc działać długoterminowo.

“Rosjanom będzie dramatycznie brakowało pieniędzy”

Jerzy Marek Nowakowski, były ambasador Polski na Łotwie i w Armenii, w rozmowie z Wirtualną Polską podkreśla, iż “dziura w budżecie sprawi, że Władimir Putin nie będzie miał możliwości ‘kupowania’ lojalności obywateli“.

– Od 2000 do 2018/2019 roku stopa życiowa Rosjan wyraźnie rosła. Teraz klasa średnia gwałtownie ubożeje i będzie coraz bardziej niechętna systemowi władzy, samemu Putinowi. Ponadto Rosjanom będzie dramatycznie brakowało pieniędzy na modernizację przemysłu, gospodarki. Bez efektywnego ścigania się z konkurencją zagraniczną Rosja będzie pogrążała się w niedobrej autarkii (samowystarczalności gospodarki – red.) połączonej z coraz większą zależnością od Chin – podkreśla były ambasador. W jego ocenie w średnim dystansie będzie to potęgowało kryzys gospodarczy i społeczny.