W pomieszczeniu panowała cisza. Jedynymi dźwiękami były szum klimatyzatora i monotonne tykanie zegara. Rohan, rolnik z przedmieść Nagpur, leżał na szpitalnym łóżku, czekając na lekarza, który miał zbadać jego zdjęcie rentgenowskie.
Dr Ajay Kumar milczał przez dłuższą chwilę, wpatrując się w zdjęcie. Następnie zdjął okulary – gest zdradzający jego niepokój – i cicho powiedział:
„Przepraszam, panie Agarwal”.
Te słowa zabrzmiały jak wyrok śmierci. Rohan nie rozumiał, co zobaczył lekarz, ale jego wzrok jasno dawał do zrozumienia, że dzieje się coś poważnego.
Od dzieciństwa Rohan wyróżniał się nietypową cechą: lekko wystającym brzuchem. Jego rodzina bagatelizowała to jako po prostu cechę jego budowy fizycznej. On sam nigdy się nie skarżył: nie odczuwał bólu i ból nie przeszkadzał mu w życiu. Ale z biegiem lat jego brzuch rósł, mimo że sam Rohan pozostał szczupły. Początkowo ignorował to, ale potem zaczęły się drwiny.
Praca w polu pomagała mu się oderwać. Ziemia, żniwa, znana praca – wszystko to dawało mu poczucie normalności.
Jednak gdy zbliżał się do trzydziestki, wszystko się zmieniło. Rohan zaczął szybko się męczyć, dostawał zadyszki i czuł ciężar w klatce piersiowej. Jego brzuch niepokojąco rósł.
Pomimo pogarszającego się stanu, niechętnie chodził do lekarza – w jego otoczeniu uważano, że do lekarzy udają się tylko słabi.
Jednak pewnego dnia, podczas pracy w polu, dręczył go ostry, nie do zniesienia ból. Upadł na ziemię i zdał sobie sprawę, że nie może dłużej ignorować problemu.
W miejskim szpitalu lekarze natychmiast podejrzewali, że coś jest nie tak. Badania, USG i prześwietlenia wskazywały na obecność w brzuchu czegoś, czego nie dało się wytłumaczyć. Podjęto decyzję o natychmiastowej operacji.
Operacja rozpoczęła się w pełnej napięcia ciszy. Chirurg wykonał nacięcie i zamilkł. Na sali operacyjnej zapadła grobowa cisza. Lekarz wezwał kolegów.
To, co zobaczyli, przeczyło konwencjonalnemu rozumieniu medycyny.
Wnętrze Rohana było w pełni ukształtowane, ludzkie ciało: kończyny, kości, a nawet włosy. Nie był to guz ani narząd. To był jego nienarodzony bliźniak.
Lekarze zdiagnozowali niezwykle rzadką chorobę – płód w płodzie, kiedy jedno z bliźniąt rozwija się w ciele drugiego. Takie przypadki zdarzają się zaledwie kilka razy w historii medycyny.
Po operacji Rohan przez długi czas nie mógł pojąć tego, co usłyszał. Całe życie nosił w sobie własnego brata, nieświadomy tego.
Blizna na brzuchu stała się symbolem nie jego choroby, ale zdumiewającej tajemnicy jego narodzin.
Wróciwszy do domu, spojrzał na swoje życie w nowym świetle. Kpiny, które znosił przez lata, nabrały nowego znaczenia.
Historia szybko rozeszła się w kręgach medycznych. Rohan stał się znany jako wyjątkowy przypadek. Ludzie, którzy wcześniej się z niego śmiali, teraz go przeprosili.
Ale nie chował urazy. Wręcz przeciwnie, postanowił wykorzystać swoją historię, by przypomnieć innym, że pozory często mylą, a za dziwactwami może kryć się coś niesamowitego.
Z czasem poznał Padmę, nauczycielkę z sąsiedniej wioski. Dostrzegła w nim nie sensację, lecz człowieka. Pobrali się, a Rohan powrócił do normalnego życia rolnika.
Rohan nie uważał się już za dziwaka. Czuł się jak człowiek, który przetrwał niewiarygodne i wyszedł z tego silniejszy.
Jego historia to nie tylko fenomen medyczny, ale przykład tego, jak człowiek może pokonać drwiny, ból i strach, i wyjść z tego z godnością, mądrością i wewnętrznym spokojem.