Walczył z rzecznym potworem ponad 40 minut. Gdy bestia wypłynęła na powierzchnię, wędkarz zamarł

Alessandro Biancardi poczuł, jak coś potężnego szarpnęło za żyłkę – i przez ułamek sekundy pomyślał, że ta siła wciągnie go prosto do wezbranej wody. Włoski wędkarz, który od ponad dwudziestu lat poluje na rzeczne drapieżniki, natychmiast zorientował się, że po drugiej stronie ma przeciwnika swojego życia. To, co wyłoniło się z mętnych głębin rzeki Pad zaledwie kilkanaście minut później, zszokowało nawet najbardziej doświadczonych łowców w Europie.

Samotna walka w płytkich obszarach Lombardii w północnych Włoszech wymagała niesamowitej precyzji. Ryba ciągnęła łódź, walcząc o każdy metr wolności, a sprzęt wędkarski pracował na granicy wytrzymałości. Kiedy gigant w końcu opadł z sił i uniósł się na powierzchni, Biancardi zdał sobie sprawę, że patrzy na prawdziwego króla rzeki. Nie była to jednak zwykła duża ryba.

Po wyciągnięciu zdobyczy na brzeg i przyłożeniu miary, emocje sięgnęły zenitu. Oficjalny odczyt wykazał niewiarygodne 2,85 metra długości. To o 4 centymetry więcej niż dotychczasowy, oficjalny rekord świata. Wszystkie szczegółowe pomiary oraz materiały wideo zostały natychmiast wysłane do Międzynarodowego Stowarzyszenia Ryb Łowieckich (IGFA) w celu oficjalnej certyfikacji tego spektakularnego sukcesu. Co ciekawe, po sesji zdjęciowej wędkarz podjął decyzję o wypuszczeniu potwora z powrotem na wolność.

Co kryje się w mętnych wodach Padu?

Włoska rzeka Pad od lat cieszy się statusem legendarnego łowiska wśród pasjonatów wędkarstwa, ale tempo, w jakim tamtejsze sumy europejskie (Silurus glanis) osiągają gigantyczne rozmiary, zadziwia samych naukowców. Choć gatunek ten naturalnie wywodzi się z Europy Środkowej i Wschodniej, to po introdukcji na południu kontynentu znalazł warunki idealne.

Jak to możliwe, że rosną tak szybko? Według prof. Pera Larssona z Uniwersytetu Linneusza, sekretem jest ciepły klimat i nieograniczone zasoby pożywienia. Badania przeprowadzone w chłodnej Szwecji wykazały, że sum mierzący niespełna dwa metry musi żyć około 70 lat. Tymczasem włoski rekordzista, mimo swoich blisko trzech metrów długości, ma prawdopodobnie zaledwie 20–30 lat. W zimniejszej wodzie osiągnięcie takiego rozmiaru zajęłoby mu ponad wiek.

Niestety, ten niesamowity rozwój ma swoją mroczną stronę. Sum europejski stał się we Włoszech gatunkiem inwazyjnym i niezwykle agresywnym dominantem. Praktycznie całkowicie wyparł z rzeki Pad rzadkiego, rodzimego jesiotra adriatyckiego, którego populacja znajduje się obecnie na skraju wymarcia.

Kronika rzecznych olbrzymów: Największe sumy w historii

Złowienie blisko trzymetrowego okazu we Włoszech to ukoronowanie wieloletniej rywalizacji łowców potworów. Choć Pad dominuje w ostatnich zestawieniach, inne europejskie akweny również skrywają legendarne sztuki:

  • Rekord z rzeki Pad (kwiecień): Zaledwie kilka tygodni przed sukcesem Biancardiego, w tej samej rzece złowiono okaz o długości 2,81 metra. To pokazuje, że rzeka ta stała się fabryką gigantów.
  • Hiszpańskie potwory z rzeki Ebro: Zbiornik Mequinenza w Hiszpanii to kolejne eldorado dla łowców sumów. Regularnie padają tam sztuki przekraczające 100 kilogramów wagi, wprowadzane sztucznie w latach 70. XX wieku.
  • Historyczne legendy z XIX wieku: Choć brakuje współczesnej dokumentacji fotograficznej, kroniki z Niemiec i Rosji z przełomu XIX i XX wieku wspominają o sumach mierzących rzekomo od 3,5 do nawet 5 metrów długości. Współcześni biolodzy podchodzą jednak do tych rewelacji z dużym dystansem.

Dzisiejsze giganty muszą jednak mierzyć się z nowym zagrożeniem – klimatem. Rzeka Pad już drugi rok z rzędu walczy z rekordowo niskim poziomem wody, wywołanym brakiem opadów śniegu w Alpach. Krytyczna susza doprowadziła nawet do tak kuriozalnych sytuacji, jak odsłonięcie na wyschniętym dnie rzeki gigantycznych niewybuchów z czasów II wojny światowej. Choć sumy doskonale radzą sobie w trudnych warunkach, naukowcy wciąż badają, jak długotrwałe anomalie pogodowe wpłyną na przyszłość tych niezwykłych ryb słodkowodnych.