Celebracja gola omal nie zakończyła się poważną kontuzją piłkarza. Podczas meczu w Brazylii piłkarz postanowił podejść do trybun, aby świętować z kibicami swoją bramkę, ale nagle zniknął na ich oczach.

Do dziwnego incydentu doszło na Estadio Couto Pereira podczas meczu pomiędzy Coritibą a Chapecoense. Mecz był bardzo wyrównany, ponieważ obie drużyny desperacko chciały zdobyć punkty i utrzymać miejsce w lidze.

Jedną z gwiazd meczu był obrońca Jasi Maranhão. Posłał piłkę do siatki, zdobywając drugiego gola dla swojej drużyny. Trybuny wybuchły radością, a sam zawodnik skierował się w stronę kibiców, aby świętować razem z nimi.

Jednak radość natychmiast przerodziła się w panikę.

Kiedy Jasi próbował przeskoczyć przez ogrodzenie, niespodziewanie wpadł do dziury w pobliżu trybun. Okazało się, że pod tą częścią znajdowało się przejście prowadzące do szatni. Na kilka sekund zawodnik dosłownie zniknął z pola widzenia.

✨ Free • Takes 3 seconds

Kibice zamarli, niepewni, co się stało. Koledzy z drużyny i personel medyczny natychmiast pobiegli do dołka, aby sprawdzić, czy zawodnik odniósł poważne obrażenia.

Na szczęście szybko okazało się, że sytuacja nie była tak poważna, jak początkowo się wydawało. Zhasi zdołał uciec, a następnie usiadł na ławce rezerwowych. Przyłożył lód do nogi, która najwyraźniej została uszkodzona w wyniku uderzenia.

Po meczu zawodnik został przewieziony do placówki medycznej. Tam zaplanowano badanie mające na celu wykluczenie złamań i innych konsekwencji upadku.

Nagranie z tego incydentu szybko stało się viralem w mediach społecznościowych. Użytkownicy wykorzystali okazję, aby zażartować z nieoczekiwanego zakończenia świętowania, zauważając, że zawodnik dosłownie znalazł się na „spalonym” – i to znacznie poważniejszym, niż ktokolwiek mógł sobie wyobrazić.