Położna prawie zemdlała, gdy zobaczyła, co dzieje się na sali porodowej. Liczenie po prostu nie miało końca
Ta doświadczona położna przyjęła w swoim życiu setki porodów i była przygotowana na niemal każdy scenariusz. Nic jednak nie mogło jej przygotować na to, co wydarzyło się na sali operacyjnej podczas tego rutynowego z pozoru zabiegu. Kiedy lekarze przystąpili do cesarskiego cięcia, w pomieszczeniu zapadła absolutna cisza, która szybko przerodziła się w niedowierzanie. Liczenie noworodków nie zatrzymało się na jednym, na dwojgu, ani nawet na pięciorgu.
Główną bohaterką tej niesamowitej historii jest 25-letnia Halima Cissé, młoda kobieta pochodząca z Mali. Jej przypadek od samego początku spędzał sen z powiek lokalnym lekarzom. Ciąża była tak ogromnym obciążeniem dla organizmu kobiety, że sprawą osobiście zainteresowały się najwyższe władze państwowe. Na polecenie prezydenta Mali, kobieta została najpierw przetransportowana do szpitala w Bamako, a pod koniec marca przewieziono ją do specjalistycznej kliniki w Maroku, gdzie sztab najlepszych ginekologów i neonatologów czuwał nad nią przez całą dobę.

Wstępne, wielokrotnie powtarzane badania USG wskazywały na to, że Halima nosi pod sercem siedmioraczki. Już ta informacja elektryzowała media na całym świecie, ponieważ porody tak mnogie zdarzają się raz na miliony przypadków i niemal zawsze niosą ze sobą gigantyczne ryzyko dla życia matki i dzieci. Rzeczywistość na stole operacyjnym okazała się jednak jeszcze bardziej szokująca.
Podczas trwającej w ogromnym napięciu operacji lekarze z osłupieniem odkryli, że aparatura medyczna przeoczyła dwoje dzieci. Halima Cissé urodziła jednocześnie dziewięcioro dzieci – pięć dziewczynek oraz czterech chłopców.
Co naprawdę wydarzyło się na sali operacyjnej?
Wydarzenie to natychmiast zapisało się w historii medycyny. Szefowa Ministerstwa Zdrowia Mali, Fanta Sibi, wystosowała oficjalne gratulacje dla zespołów medycznych z Mali i Maroka. To właśnie ich tytaniczna praca i absolutny profesjonalizm doprowadziły do szczęśliwego finału tej skomplikowanej operacji. Co najważniejsze: zarówno młoda mama, jak i cała dziewiątka noworodków, przeżyli poród i zostali otoczeni specjalistyczną opieką w inkubatorach.
Dlaczego ten przypadek jest tak wyjątkowy? Porody dziewięcioraczków są ekstremalnie rzadkie, a w historii medycyny przypadki, w których wszystkie dzieci rodzą się żywe i przeżywają pierwsze doby, można policzyć na palcach jednej ręki. Ciało kobiety nie jest naturalnie przystosowane do noszenia tak gigantycznego ciężaru, co drastycznie zwiększa ryzyko przedwczesnego odklejenia łożyska, krwotoków oraz niewykształcenia narządów u płodów.
Lekcja dla współczesnej medycyny
Ta niezwykła historia z Mali i Maroka dobitnie podkreśla, jak kluczową rolę we współczesnym świecie odgrywa zaawansowana opieka prenatalna. Gdyby nie szybka reakcja międzynarodowych zespołów i decyzja o przeniesieniu kobiety do kliniki o najwyższym stopniu referencyjności, ta historia mogłaby skończyć się tragicznie.

Dla milionów ludzi na całym świecie Halima Cissé i jej dziewięcioro dzieci stali się symbolem nadziei oraz dowodem na to, że dzięki poświęceniu lekarzy i odpowiedniemu wsparciu instytucjonalnemu, nawet najbardziej nieprawdopodobne anomalie medyczne mogą zakończyć się pełnym sukcesem. Dziewięcioraczki z Mali udowodniły, że granice ludzkich możliwości i współczesnej nauki przesuwają się każdego dnia.