Ukraińska armia nie straciła dotąd w wojnie z Rosją ani jednego systemu artylerii rakietowej HIMARS, co pokazuje, jak szybko i efektywnie nauczyliśmy się korzystać z tej amerykańskiej broni – oznajmił we wtorek dowódca zgrupowania Południe ukraińskich sił zbrojnych generał Andrij Kowalczuk.

Nawet Amerykanie byli zdziwieni, jak skutecznie potrafimy wykorzystywać zestawy HIMARS. Każda (wystrzelona z nich) rakieta trafia w cel, niszczy most lub magazyn amunicji o wartości wielokrotnie przewyższającej koszt (pojedynczego) pocisku. Nasi sojusznicy również dostrzegli wyjątkową efektywność, (demonstrowaną) przez Ukraińców podczas posługiwania się HIMARS-ami – dodał Kowalczuk, cytowany przez agencję Ukrinform.

Jak poinformował generał, władze w Kijowie zdołały dotychczas zmobilizować około 500 tys. ludzi na wojnę z Rosją, lecz “w razie potrzeby” możliwe jest powołanie pod broń jeszcze pół miliona obywateli.

29 lipca ukraińskie ministerstwo obrony oświadczyło, że ostatnie cztery wyrzutnie HIMARS dotarły już na Ukrainę, co zwiększyło ich liczbę na froncie do szesnastu. 25 lipca szef tego resortu Ołeksij Reznikow powiadomił, że dzięki amerykańskim systemom artyleryjskim zniszczono już 50 magazynów amunicji wroga.

22 lipca doradca ukraińskiego prezydenta Mychajło Podolak poinformował, że przekazanie Kijowowi wyrzutni HIMARS radykalnie zmieniło sytuację na polu walki, ponieważ doprowadziło do pięcio- lub nawet sześciokrotnego zmniejszenia częstotliwości rosyjskich ostrzałów. Niemniej, w ocenie Reznikowa, aby powstrzymać siły rosyjskie Ukraina potrzebuje około 50 HIMARS-ów, natomiast do przeprowadzenia skutecznej kontrofensywy – około 100.

Wyrzutnie HIMARS przekazywane dotąd ukraińskim wojskom mogą razić cele oddalone o 70-80 km. Zestawy charakteryzują się dużą precyzją – w ostatnich tygodniach zaatakowano przy ich pomocy m.in. most Antonowski pod okupowanym Chersoniem, trafiając w obiekt o szerokości kilkunastu metrów.