Po porannym surfowaniu Oliver leniwie spacerował wzdłuż brzegu, rozkoszując się szumem fal. Nagle poczuł ostry ból w nodze. Myśląc, że nadepnął na ostry kamień lub muszlę, schylił się i zauważył nietypowy przedmiot wystający z piasku.
Znalezisko wyglądało jak zwykły kamień, ale natychmiast przykuło jego uwagę. Było niezwykle ciężkie jak na swój rozmiar, a jego powierzchnia wydawała się zaskakująco gładka, jakby znajdowało się tam niedawno.
Zaintrygowany Oliver podniósł je z ziemi. W tym momencie wydarzyło się coś dziwnego – kamień zaczął świecić delikatnym, niebieskawym światłem prosto w jego dłoń.
Ratownik był w pobliżu i zauważył, że mężczyzna zatrzymał się i przyjrzał czemuś niezwykłemu. Podchodząc, poprosił o pokazanie znaleziska. Jednak gdy tylko ratownik je podniósł, blask natychmiast zniknął. Kiedy Oliver odłożył kamień na dłoń, tajemnicze światło powróciło. Niepewny natury swojego znaleziska, Oliver postanowił zwrócić się o pomoc do znajomego jubilera o imieniu Mark.
Po wysłuchaniu historii Mark początkowo tylko się zaśmiał. Ale widząc świecący kamień na własne oczy, wyraźnie się zdenerwował. Jednak w jego rękach kamień pozostał zupełnie zwyczajny.
Jubiler poprosił go, aby zostawił znalezisko na jeden dzień w celu dokładniejszego zbadania.
Następnego dnia wrócił po kamień, ale od razu wyczuł, że coś się zmieniło. Mark wyglądał na zmartwionego i wyraźnie nie chciał kontynuować rozmowy. Co więcej, odmówił zwrotu znaleziska właścicielowi.
Po długich naradach jubiler w końcu oddał kamień. Przed wręczeniem go wypowiedział tajemnicze zdanie:
„Powinieneś był go tu zostawić. Ten kamień przyniesie ci tylko kłopoty”.
Po wyjściu ze sklepu Oliver nie mógł pozbyć się uczucia niepokoju. Wkrótce zauważył czarny van podążający za nim ulicami miasta.
Zdając sobie sprawę, że sytuacja staje się coraz bardziej niebezpieczna, Oliver udał się do innego jubilera.
Nowy specjalista dokładnie zbadał znalezisko i poprosił właściciela, aby je dotknął. Gdy tylko Oliver to zrobił, kamień znów jasno błysnął.
Zdumiony tym, co zobaczył, jubiler natychmiast zaoferował ogromną sumę za zakup. Zmęczony niekończącymi się problemami, mężczyzna zgodził się sprzedać znalezisko.
Jubiler powiedział, że musi wyjąć pieniądze z sejfu i zniknął. Minęło kilka minut. Potem kilka kolejnych. Tylko nieznajomy pozostał w pokoju, uważnie obserwując Olivera.
Nagle ktoś uderzył go od tyłu.
Tracąc równowagę, usłyszał głos jubilera:
„To ten człowiek”.
W następnej sekundzie drzwi sklepu otworzyły się z hukiem i do środka wbiegli agenci FBI.
Zanim Oliver zdążył zrozumieć, co się dzieje, został skuty kajdankami i zabrany na przesłuchanie. Śledczy byli pewni, że ma związek ze zbrodnią i zażądali podania lokalizacji pozostałych kamieni.
Ale mężczyzna mógł opowiedzieć tylko jedno – całą historię swojego przypadkowego odkrycia.
Stopniowo śledztwo doprowadziło organy ścigania do nieoczekiwanej prawdy. Okazało się, że tajemniczy kamień był jednym z diamentów skradzionych podczas poważnego napadu. Przestępcy zgubili część klejnotów, a jeden z nich przypadkowo trafił na wybrzeże.
Odkrycie Olivera pomogło śledczym w ułożeniu w całość łańcucha zdarzeń. Po odkryciu innych kamieni szlachetnych w rejonie wybrzeża, organy ścigania namierzyły i zatrzymały prawdziwych sprawców.
Wszystkie zarzuty przeciwko Oliverowi zostały wycofane.